Firma transportowa z Wrocławia — zatrudniająca około 90 osób — przeprowadziła pełny audyt zgodności przed wejściem w życie nowych przepisów o czasie pracy kierowców. Audyt trwał trzy tygodnie, objął dokumentację, system tachografów i umowy z kierowcami. Sześć miesięcy później Inspekcja Transportu Drogowego nałożyła karę w wysokości 24 000 zł za niezgodności w rozliczaniu czasu dyspozycji.
Co audyt przeoczył i dlaczego
- Zakres — audyt obejmował przepisy obowiązujące w momencie jego przeprowadzenia, nie uwzględnił zmian wchodzących w życie cztery miesiące później
- Metodologia — audytorzy sprawdzali dokumenty, ale nie testowali rzeczywistego stosowania procedur przez dyspozytorów
- Aktualizacja — raport końcowy nie zawierał zalecenia dotyczącego przeglądu po wejściu nowych regulacji
Leszek Przybylak, inspektor prowadzący sprawę, wskazał wprost: firma miała audyt, ale audyt nie śledził przepisów — śledził dokumenty. To istotna różnica. Dokumenty były poprawne według stanu sprzed nowelizacji, więc audyt potwierdził ich poprawność.
Audyt, który nie uwzględnia harmonogramu zmian legislacyjnych, jest z definicji niepełny.
Wniosek praktyczny: każdy raport audytu powinien zawierać sekcję dotyczącą planowanych zmian przepisów w perspektywie 12 miesięcy — z rekomendacją terminu kolejnego przeglądu.